Wojciech to sklep turystyczno-sportowy, który w swojej ofercie posiada odzież sportową, buty, sprzęt sportowy oraz akcesoria.
Znajdziesz u nas szeroki wybór kurtek (puchowych, primaloft, membranowych, softshell, polarowych), bluz, koszulek, bielizny, spodni trekkingowych (membranowych, polarowych, supplex), sprzętu turystycznego (plecaków, saszetek, kosmetyczek, apteczek, pokrowców, pasków, portfeli, namiotów, śpiworów, mat, karimat, materacy, hamaków), obuwia (niskiego, wysokiego, sandałów) oraz odzieży i akcesoriów do biegania, czy wspinaczki.
Jak mówi logo sklepu, Wojciech jest z Wami na szczycie od 1989 r. Muszę się przyznać, że początek tej historii sięga jednak dużo dawniej, bo aż do roku 1919!
To właśnie w tym roku tytułowy Wojciech, mój Dziadek, zamieszkał w Wodzisławiu Śląskim, gdzie założył rodzinę, prowadził własną drogerię i zbudował dom. Tym domem jest obecne miejsce prowadzenia działalności sklepu. Czasy, w których żył Wojciech nie były łatwe – był to czas walki o polskość Śląska, czas Powstań Śląskich, w których uczestniczył jako dowódca plutonu. Po przyłączeniu części regionu do Polski, bezustannie angażował się w sprawy społeczne. Nastał czas kolejnej próby, wrzesień 1939. Wojciech walczył z najeźdźcą w obronie miasta. Niemieckie oddziały zmusiły Polaków do wycofania się przez Jastrzębie w kierunku Pszczyny, gdzie formowano nowe jednostki. Ślązacy doszli aż po Hrubieszów, gdzie dotarła do nich wiadomość o upadku Warszawy i agresji Sowietów. Pod koniec września wrócił do Wodzisławia. Został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, a następnie do Sachsenhausen. Pod koniec wojny zorganizował ucieczkę grupy więźniów z obozu.
Po powrocie do domu w 1945 r. niestety nie mógł prowadzić swojej drogerii. Gospodarzem drogerii został PSS, a Dziadek prowadził małą kwiaciarnię, która z trudem dawała utrzymanie rodzinie. Ten czas już pamiętam. Pamiętam wodzisławski Rynek, dom Dziadków, w którym spędziłam dzieciństwo, wspólne rodzinne święta, Mamę śpiewającą w kuchni piosenkę “Hej przeleciał ptaszek, kalinowy lasek, siwe piórka na nim zadrżały…”. Pamiętam rodzinne wyjazdy w góry, które kochał mój Ojciec. Wakacje spędzaliśmy na wędrówkach i w góralskich chatach.
Moja skorupka przesiąknęła zdrowym, sportowym duchem, więc zdecydowałam się zostać Nauczycielem Wychowania Fizycznego. W zawodzie spędziłam 20 lat pracując z dziećmi i młodzieżą na sali gimnastycznej, pływalni, w lesie ucząc biegów na orientację, na górskich wycieczkach, obozach wędrownych i sportowych.
Rok 1989 był rokiem wielkich zmian, nie tylko dla Polski, ale też dla mnie. Od tego roku, z pomocą Taty, zaczęłam prowadzić sklep po Dziadku. Sklep przypominał mały market. Drzwi się nie zamykały, trudno było odejść od lady. Pracowałam po 12 godzin dziennie, dowożąc towar starym Wartburgiem zapakowanym po dach. W tamtym okresie największym problemem było zdobycie ładnego towaru. W hurtowniach brałam wszystko pod lupę, wykluczając buble i szukając dobrych producentów. Był to okres bez Internetu (ba! bez telefonu nawet), a płatności dokonywało się wypisując ręcznie blankiety. W tamtym czasie zatrudniałam 4-5 osób, wszyscy pracowaliśmy jak najlepiej (muszę tutaj wspomnieć Anię i Adama – filary młodego Wojciecha).
Wraz z wejściem sklepów wielkopowierzchniowych, w Polsce pojawiły się również zagraniczne firmy z wielkim kapitałem. To była wielka próba dla Wojciecha, który odczuł również mocno konkurencję, gdy w kolejnych latach pojawiła się sprzedaż internetowa. Ze względu na doświadczonych pracowników, których miałam w sklepie, zdecydowałam się na powrót do pracy w szkole. W ciągłej pogoni pomiędzy szkołą, sklepem, domem mijały kolejne lata.
W największym zmęczeniu z ulgą przywitałam w sklepie mojego syna, Jacka (drugie imię: Wojciech, oczywiście), który szybko zjednał sobie stałych Klientów, wprowadził sprzęt wspinaczkowy, wymyślił logo firmy i założył firmowego Facebooka.
Jacek po kilku latach pracy w Wojciechu postanowił pójść swoją drogą i rozwijać się w innej branży, a ja, nie mogąc zgodzić się na zamknięcie sklepu, wróciłam (przerażona!) do prowadzenia sklepu w 2017 r.
W listopadzie 2019 r. obchodziliśmy trzydziestolecie.
Historia tworzy się nadal.